Podsumowanie


Jak pokazują dane statystyczne, Polki coraz częściej odkładają macierzyństwo, czyli decyzję o zajściu w ciążę z pierwszym dzieckiem.

Przeciętny wiek kobiety w momencie urodzenia pierwszego dziecka przesunął się z 23 lat na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku do 27,2 lat w roku 2013. Ma to wiele konsekwencji.

Późne macierzyństwo jest skorelowane z mniejszą liczbą dzieci. W 2013 roku liczba dzieci urodzonych przez statystyczną Polkę wyniosła zaledwie 1,3, podczas gdy do zapewnienia prostej zastępowalności pokoleń, gdzie pokolenie dzieci jest równie liczne co pokolenie rodziców, każda kobieta powinna urodzić statystycznie 2,1 dziecka. Wynikiem tego są problemy związane ze starzeniem się społeczeństwa, jak i to, że większość dzieci nigdy nie będzie miała rodzeństwa. Wraz z wiekiem kobiety rośnie także ryzyko wystąpienia wad genetycznych u dziecka, a także powikłań i różnych chorób u matki. Wiele kobiet, opóźniając macierzyństwo, dochodzi do momentu, w którym zajście w ciążę staje się niemożliwe (płodność spada zarówno u nich, jak i u ich partnerów).

Dlaczego Polki odkładają macierzyństwo?

Wyniki badań wskazują, że do opóźniania decyzji o rodzicielstwie prowadzą przede wszystkim trudności związane ze znalezieniem pracy i nabyciem własnego mieszkania. Kluczowe znaczenie ma tu więc stabilizacja. Polacy decydują się na dzieci, gdy są w związku małżeńskim, oboje mają pracę i nie muszą wynajmować mieszkania. Co ciekawe, wysokość zarobków nie jest istotna, ważniejsze jest to, czy dochody są stałe. Praca zawodowa daje stabilizację finansową, jest środkiem do zakupu mieszkania oraz stworzenia dziecku odpowiednich warunków życia i rozwoju. Daje również dostęp do opieki zdrowotnej
i świadczeń społecznych, takich jak urlopy macierzyńskie i wychowawcze. Zdobycie doświadczenia zawodowego przed urodzeniem dziecka ułatwia kobietom późniejszy powrót na rynek pracy. Posiadanie własnego mieszkania daje poczucie niezależności i stwarza fizyczną, psychiczną i życiową przestrzeń do założenia rodziny. W Polsce młodzi ludzie na ogół nie mogą jednak liczyć na pracę zawodową (na umowę) oraz własne mieszkanie.

Na opóźnianie macierzyństwa wpływają też takie czynniki, jak: niezadowolenie z sytuacji materialnej, wysokie koszty związane z utrzymaniem dzieci, niewystarczająca liczba miejsc w żłobkach i przedszkolach, czyli placówkach opiekuńczych dla dzieci, krótkie i słabo płatne urlopy, niewystarczające bodźce do korzystania z urlopów tacierzyńskich czy niewielkie możliwości elastycznego czasu pracy. Podwyższenie wieku emerytalnego może dodatkowo pozbawić wielu dziadków możliwości opieki nad wnukami (zwłaszcza tych, których dzieci zdecydują się na rodzicielstwo stosunkowo wcześnie).

Opóźnianie macierzyństwa powoduje też coraz częstsza formuła kohabitacji przed ślubem, podczas gdy Polacy decydują się na dzieci zwykle będąc w związku małżeńskim. Wiek zajścia w pierwszą ciążę opóźnia też edukacja kobiet, a także, co jest dość oczywiste, brak partnera.

Do opóźniania macierzyństwa przyczyniają się także przekonania, że posiadanie dzieci ogranicza wolność, zabiera wolny czas, negatywnie wpływa na życie seksualne, zmusza do zmiany przyzwyczajeń. Wolność, hobby, życie seksualne – te wartości zyskują na znaczeniu w dzisiejszych czasach. Posiadanie dziecka kojarzy się z kolei z dużą odpowiedzialnością, czymś, co wymaga zbyt wiele poświęceń i wyrzeczeń, a osłabia więzi między małżonkami.

Hormonalne środki antykoncepcyjne jako narzędzie umożliwiające opóźnianie macierzyństwa

Opóźnianie macierzyństwa (jak i generalnie zapobieganie zajściu w ciążę) stało się możliwe za sprawą różnego rodzaju środków antykoncepcyjnych. Jedną z najbardziej popularnych metod zapobiegania ciąży jest przyjmowanie przez kobiety doustnych hormonalnych środków antykoncepcyjnych (OCP – z ang. Oral Contraceptive Pill), zwanych potocznie pigułkami antykoncepcyjnymi (w dalszej części będziemy stosować sformułowania: OCP, pigułki antykoncepcyjne i  doustne środki antykoncepcyjne zamiennie).

Badania nad skutecznymi metodami zapobiegania ciąży rozpoczęły się w latach czterdziestych XX wieku w Stanach Zjednoczonych. Wtedy to dokonano odkrycia, że zastrzyki progesteronu skutecznie hamują jajeczkowanie u zwierząt doświadczalnych. Badania nad doustnym środkiem antykoncepcyjnym rozpoczęto w 1950 roku. Pierwsza pigułka pod nazwą Enovid była gotowa do badań klinicznych w 1955 roku. W 1960 roku uzyskała zezwolenie urzędu kontroli leków i żywności i po raz pierwszy pojawiła się w aptekach w USA. W Polsce pigułka została wprowadzona do sprzedaży w 1966 roku.

Ile Polek stosuje obecnie hormonalne środki antykoncepcyjne?

Trudno jednoznacznie stwierdzić, ile Polek stosuje obecnie środki antykoncepcyjne, gdyż różne badania podają różne liczby, niewiele jest też aktualnych badań na ten temat.

Według Raportu GUS zatytułowanego Stan zdrowia ludności Polski w 2009 r. około 43,5% kobiet w wieku 15–50 lat w samodzielnie wypełnianej ankiecie przyznało, że stosuje antykoncepcję w ogóle, a 29,1% – że stosuje środki hormonalne (pigułki oraz inne środki hormonalne, takie jak plastry czy zastrzyki).

Z badań przeprowadzonych 12–16 lutego 2015 roku przez Ipsos Polska na zlecenie Fundacji Mamy i Taty wynika, że 32% kobiet w wieku 18–49 lat stosuje jakąś metodę antykoncepcji
w celu zapobiegania ciąży, w tym 15,8% kobiet stosuje doustne hormonalne środki antykoncepcyjne.

Co Polki wiedzą o hormonalnych środkach antykoncepcyjnych? Czy są świadome negatywnych skutków związanych z ich stosowaniem?

Jak wynika ze wspomnianych wcześniej badań Ipsos Polska, rzeczywiste  negatywne skutki stosowania antykoncepcji hormonalnej praktycznie nie są znane Polkom. 24% kobiet wskazało na wzrost wagi jako skutek uboczny stosowania OCP. Po 11% badanych wskazało na niepłodność, poważne choroby (jak nowotwór) i zmiany hormonalne. 7% wskazało na potencjalną szkodliwość hormonalnych środków antykoncepcyjnych na wątrobę, żołądek (inne narządy), 5% na złe samopoczucie/depresję, 4% na bóle/zawroty głowy. Widać więc, że Polki zasadniczo niewiele wiedzą o możliwych negatywnych skutkach związanych ze stosowaniem hormonalnych środków antykoncepcyjnych.

Dlaczego Polki tak mało wiedzą o negatywnych skutkach związanych ze stosowaniem hormonalnych środków antykoncepcyjnych?

Jakościowa część wspomnianych już badań Ipsos Polska potwierdziła, że wiedza Polek dotycząca zasad działania antykoncepcji hormonalnej jest praktycznie zerowa. Brakuje im m.in. świadomości, że niektóre pigułki mogą mieć działanie wczesnoporonne.

Polki dowiadują się o hormonalnych środkach zazwyczaj od matek i babć (które też są zazwyczaj inicjatorkami stosowania tych leków).

Po pigułki antykoncepcyjne Polki sięgają po raz pierwszy zwykle nie w celu antykoncepcji, lecz rozwiązania innych problemów: złego wyglądu (np. trądzik), złego samopoczucia (nieregularny cykl, bolesne i obfite miesiączki). Stąd kojarzą się niezwykle pozytywnie –  jako środek na rozwiązanie problemów.

Skąd więc Polki mogą się dowiedzieć o negatywnych skutkach związanych ze stosowaniem OCP?

Wspomniane badania pokazały, że lekarze w Polsce bardzo rzadko informują o długotrwałych negatywnych skutkach OCP i możliwych zagrożeniach. Ich rola zazwyczaj ogranicza się do wyboru marki pigułek.

Wszystko wskazuje na to, że polskie Ministerstwo Zdrowia nie wydało żadnych oficjalnych komunikatów w tej sprawie (nie można znaleźć ich na stronie internetowej, nie udało nam się też uzyskać żadnych informacji drogą telefoniczną czy mailową). Pigułka antykoncepcyjna jest uznawana natomiast przez Światową Organizację Zdrowia WHO za czynnik rakotwórczy pierwszej klasy (czyli o udowodnionym działaniu kancerogennym). Była ona także w wykazie czynników rakotwórczych dla ludzi w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 11 września 1996 roku. Jednakże aktualne rozporządzenie już jej nie wymienia.

Można też zakładać, że Polki, nawet te stosujące pigułki, nie biorą sobie do serca informacji na ulotkach dołączonych do środków antykoncepcyjnych, bo zazwyczaj niewiele z nich je czyta. Ulotki te są zazwyczaj pisane „dla prawników”, więc umieszcza się tam często wszystkie, nawet najmniej prawdopodobne negatywne skutki dotykające nawet bardzo znikomej części osób stosujących dany lek. Badania Ipsos Polska pokazały, że ulotki pigułek antykoncepcyjnych przeglądane są przez kobiety sporadycznie i raczej pobieżnie. Bywają ważne przy pierwszym kontakcie z marką, a i wówczas kobiety zainteresowane są głównie sposobem użycia: jak i kiedy.

W tej sytuacji dla większości Polek głównym źródłem informacji staje się prasa i Internet.

By zobaczyć, w jakim kontekście przedstawiane są OCP w polskiej prasie i Internecie, zleciliśmy specjalne badania. Firma Newton Media na zlecenie Fundacji Mamy i Taty przeszukała polską prasę (mainstreamową i kobiecą) oraz Internet, by wychwycić wszystkie teksty, które ukazały się od 1 lutego 2014 roku do 15 maja 2015 roku, w których pojawiła się tematyka antykoncepcji hormonalnej. Owe teksty, jak i inne znalezione w prasie mainstreamowej codziennej i lifestylowej, zostały następnie zanalizowane pod kątem treści i kontekstu, w jakim pojawiła się tematyka hormonalnych środków antykoncepcyjnych.

W jaki sposób przedstawia się hormonalne środki antykoncepcyjne w polskiej prasie
i Internecie? Jaki ich obraz ujawnia się na podstawie analizy polskiej prasy i Internetu ostatnich kilku lat?

Prasa mainstreamowa w Polsce – o ile porusza tematykę OCP – przedstawia te środki raczej w pozytywnym świetle, pokazując je przede wszystkim jako narzędzie umożliwiające świadome decydowanie o macierzyństwie. O ich negatywnych skutkach z prasy mainstreamowej Polki raczej się nie dowiedzą.

Postanowiliśmy sprawdzić, jak przedstawia się ten obraz w prasie kobiecej. Wybraliśmy trzy magazyny ilustrowane dedykowane do dynamicznych, samoświadomych kobiet: Cosmopolitan, Twój Styl i Elle, których treść została zanalizowana od początku 2014 roku do maja 2015 roku. W Cosmopolitan pełnym różnych artykułów dotyczących lifestylu, zdrowia i urody przez półtora roku pojawiły się tylko dwa artykuły podnoszące w jakiś sposób kwestię antykoncepcji hormonalnej, zawierające jednak bardzo niewiele informacji o potencjalnych negatywnych skutkach. Także magazyn Twój Styl problemowi antykoncepcji hormonalnej poświęcił tylko dwa artykuły w badanym okresie. Tu jednak nie było już żadnych informacji
o jej negatywnych skutkach, mówiono natomiast o czynnikach obniżających skuteczność działania pigułki (w jednym) i o tym, że pigułka „dzień po” jest bezpieczniejsza niż środki antykoncepcyjne (w drugim). Z kolei magazyn Elle zagadnieniom hormonalnej antykoncepcji poświęcił zaledwie jeden artykuł. Nie wspomniano tam o żadnych negatywnych skutkach stosowania tabletek „dzień po”, informowano jedynie o możliwości zaburzenia cyklu.

Poważna prasa kobieca w Polsce nie zajmuje się więc szczególnie wnikliwie tematem potencjalnych i realnych skutków ubocznych i zagrożeń związanych ze stosowaniem OCP. Przekaz sporadycznych i pobieżnych artykułów jest jednomyślnie pozytywny. Co prawda można dowiedzieć się o kilku ewentualnych negatywnych skutkach dla zdrowia, ale wszystkie one opatrzone są komentarzem zapewniającym o minimalnej szansie na wystąpienie omawianych trudności i chorób. Żaden z artykułów nie podnosi tematu ewentualnych kłopotów z zajściem w ciążę po stosowaniu hormonalnej antykoncepcji. Polki nie mają zatem szans dowiedzieć się z prasy o negatywnych skutkach związanych z przyjmowaniem OCP.

Analiza różnych wpisów na portalach internetowych pokazała bardzo dużą różnorodność wszelkich opinii. Można jednak odnieść wrażenie, że kwestia negatywnych skutków dotyczy raczej natury światopoglądowej, niż naukowej i medycznej. O negatywnych skutkach
i efektach ubocznych stosowania hormonalnej antykoncepcji piszą głównie portale prochrześcijańskie. O przyczynach tego stanu rzeczy można jedynie domniemywać.

Lektura wpisów na forach internetowych pokazuje dezinformację, niepokój, zagubienie, stres Polek związany z OCP. Ewidentnie Polki mają skromną wiedzę nt. hormonalnych środków antykoncepcyjnych i ich negatywnych skutkach.

Czy w innych krajach kobiety wiedzą więcej o negatywnych skutkach związanych ze stosowaniem hormonalnych środków antykoncepcyjnych?

By odpowiedzieć na to pytanie, prześledziliśmy dostępną w Internecie prasę z ostatnich lat w trzech wybranych krajach: w Stanach Zjednoczonych, gdzie rozpoczęły się badania nad środkami antykoncepcyjnymi, ojczyźnie rewolucji seksualnej okresu Dzieci Kwiatów (niewątpliwie popularyzującej i bazującej na szerokim dostępie do środków antykoncepcyjnych), sąsiadującej z nimi Kanady oraz Francji, która uchodzi za jeden z bardziej laickich krajów Europy. Przejrzeliśmy wybrane gazety mainstreamowe, najbardziej opiniotwórcze, takie jak: Le Monde, Le Figaro czy La Liberation we Francji, Washington Post, the Times czy Huffington Post w Stanach Zjednocznych, Le Journal du Canada, Journal Metro, La Presse Canadienne, The Huffington Post, Le Journal du Montreal w Kanadzie oraz wybrane pisma lifestylowe dla kobiet w tych krajach.

Analiza prasy pokazała, że w badanych krajach od lat toczy się dyskusja nt. szkodliwości i negatywnych skutków związanych ze stosowaniem OCP, w której byli i są zaangażowani obywatele, dziennikarze, a także przedstawiciele rządów i agencji rządowych. We wszystkich trzech badanych krajach i dziennikarze, i przedstawiciele rządów upominali się o to, by kobiety pragnące stosować OCP były świadomymi konsumentkami, poinformowanymi o możliwych negatywnych skutkach.

Dziennikarze przedstawiali efekty uboczne, opisując historie konkretnych kobiet, które poważnie ucierpiały na skutek zażywania antykoncepcyjnych pigułek (w tym także przypadki śmiertelne), publikowali ich wypowiedzi, opisywali doświadczenia, a wszystko to, by ostrzec inne kobiety i przedstawić powody, dla których zrezygnowały ze stosowania doustnych środków antykoncepcyjnych. Były tam też wypowiedzi kobiet, które miały żal do swoich lekarzy ginekologów, wydających im recepty na OCP, że nigdy ich nie ostrzegli przed grożącym niebezpieczeństwem.

Artykuły w prasie amerykańskiej, kanadyjskiej czy francuskiej odwoływały się do wyników różnych badań pokazujących szkodliwość hormonalnych środków antykoncepcyjnych. Na łamach pism zamieszczano wywiady ze specjalistami, twórcami badań nt. potencjalnych efektów ubocznych środków antykoncepcyjnych, dyrektorami różnych instytucji krajowych, lekarzami i naukowcami zajmującymi się tą tematyką.

Prasa w zadanych krajach informowała też opinię publiczną o sprawach sądowych toczonych przeciwko producentom pigułek, w tym laboratorium farmaceutycznemu Bayer. Jest ono obecnie oskarżane w wielu pozwach na całym świecie; pozwy dotyczą efektów ubocznych związanych ze stosowaniem pigułek Yaz i Yasmin. Laboratorium farmaceutyczne Bayer w samych Stanach Zjednoczonych musiało wypłacić kilkaset milionów dolarów odszkodowań wielu kobietom, które były ofiarami chorób związanych z pojawieniem się u nich kamieni żylnych czy skrzepów krwi w efekcie stosowania pigułek Yaz i Yasmin. Kolejne sprawy sądowe są w toku.

Z prasy badanych krajów można się też dowiedzieć o wydaniu specjalnych komunikatów i działaniach podjętych w celu ochrony przed efektami ubocznymi i możliwymi negatywnymi skutkami przez instytucje rządowe.

To z prasy francuskiej dowiedzieliśmy się, że mimo generalnego poparcia dla OCP, Minister Zdrowia i Opieki Społecznej Francji w specjalnym komunikacie z 2013 roku wycofała zezwolenie na refundację pigułek trzeciej generacji ze względu na podwyższone ryzyko chorób krążenia, udaru lub zawału serca. To prasa zaprezentowała opinię Narodowego Urzędu Zdrowia we Francji stwierdzającą, że podczas przyjmowania pigułek istnieje podwyższone ryzyko zachorowań na żylną chorobę zakrzepowo-zatorową. To z prasy dowiedzieliśmy się, że Narodowa Agencja ds. Bezpieczeństwa Leków we Francji w 2012 roku ograniczyła uprawnienia do przepisywania pigułek trzeciej i czwartej generacji, tak by mieli je wyłącznie lekarze ginekolodzy, a nie jak dotąd – lekarze interniści, położne, farmaceuci oraz pielęgniarki uprawnione do przedłużania recept. Ogłosiła ona również zawieszenie sprzedaży Diane 35 i jej pochodnych generycznych od kwietnia 2013 roku.

Prasa kanadyjska natomiast przedstawiła czytelnikom komunikat Kanadyjskiego Ministerstwa Zdrowia z dnia 11 października 2013 roku, który głosi, że Rząd Kanady podejmuje się działań w celu zapewnienia bezpieczeństwa Kanadyjkom i że kanadyjskie Ministerstwo Zdrowia zgadza się na wdrożenie zaleceń pochodzących z przeprowadzonych badań i ostrzega przed stosowaniem pigułek Alysena, oraz zapewnia, że poprawi sposób informowania Kanadyjek o grożącym im ryzyku. W prasie znaleźliśmy też informację, że Ministerstwo Zdrowia w Kanadzie w grudniu 2011 roku wydało oświadczenie dotyczące szkodliwości doustnych środków antykoncepcyjnych Yaz i Yasmin i podkreślające, iż firma Bayer powinna zmodyfikować dołączoną do leków ulotkę, która musi zawierać wyraźnie przedstawione i wyczerpujące informacje o wyższym ryzyku powikłań.

W USA w 2011 roku, po kolejnej dyskusji w prasie, Komitety Doradcze agencji rządowej Food and Drug Administration (FDA) uznały, że istniejące obecnie opisy na opakowaniach pigułek antykoncepcyjnych nie zawierają adekwatnych informacji o negatywnych skutkach związanych z zażywaniem tych środków, i zaleciły FDA stosowne zmiany.

Z amerykańskiej prasy mogliśmy się dowiedzieć, że dyskusja wokół hormonalnych środków antykoncepcyjnych w Stanach Zjednoczonych miała swoją kulminację w latach siedemdziesiątych (czyli niedługo po wprowadzeniu pigułki), kiedy po intensywnych kampaniach informacyjnych przeciwników ich zażywania sprzedaż pigułki spadła o 24%. Z amerykańskiej prasy dowiedzieliśmy się, że w wyniku publikacji książki „The Doctor’s Case against the Pill”, powstałej na podstawie wywiadów z amerykańskimi lekarzami, od roku 1969 do sprzedawanych pigułek dołączano ostrzeżenia, informujące o ich potencjalnych negatywnych skutkach.

 

Można zatem zakładać, że dyskusja tocząca się w latach siedemdziesiątych sprawiła, że Amerykanki stały się bardziej świadome zagrożeń, związanych ze stosowaniem pigułek. Być może, tak jak w Polsce, matki przekazują to, co wiedzą o pigułkach, swoim córkom. Z tym, że polskie matki, w odróżnieniu od amerykańskich, wiedzą znacznie mniej o możliwych negatywnych skutkach i efektach ubocznych zażywania antykoncepcyjnych pigułek. Amerykanki są dodatkowo ostrzegane na opakowaniach pigułek i w oficjalnych komunikatach instytucji rządowej.

Krytyczna debata w prasie, zabiegi aktywistek ruchów kobiecych i wsparcie agencji rządowych zwiększyły bezpieczeństwo kobiet i zmusiły koncerny medyczne do większego informowania o potencjalnych negatywnych skutkach zdrowotnych.

We wszystkich tych krajach, po falach dyskusji, sprzedaż hormonalnych pigułek antykoncepcyjnych spadała.

Jakie są negatywne skutki zdrowotne związane ze stosowaniem hormonalnych środków antykoncepcyjnych, o których można przeczytać w zagranicznej prasie?

W dyskusji dotyczącej ubocznych skutków pigułek hormonalnych, toczącej się od lat w prasie amerykańskiej, kanadyjskiej i francuskiej, wskazuje się konieczność dalszych badań naukowych nt. negatywnych skutków związanych ze stosowaniem OCP, tak by można było oszacować poziom ryzyka i zidentyfikować czynniki podwyższające ryzyko różnych powikłań.

W badanych krajach w prasie pojawia się obecnie wiele artykułów opisujących negatywne skutki związane ze stosowaniem hormonalnych środków antykoncepcyjnych, a wszystko to na tle dzisiejszej wiedzy, wyników badań naukowych, historii medycznych konkretnych kobiet, komunikatów rządowych, opinii lekarzy i specjalistów.

Są to:

  • żylna choroba zakrzepowo-zatorowa,
  • zatorowość płucna,
  • skrzepy krwi w nogach, płucach, sercu oraz mózgu, zakrzepica mózgu, zakrzepica tętniaka wewnątrzczaszkowego,
  • silne bóle głowy, ostre migreny z towarzyszącymi im nudnościami lub nadwrażliwością na światło,
  • przybieranie na wadze,
  • ostre zapalenie trzustki, kamienica pęcherzyka żółciowego,
  • spadek libido,
  • silne emocje negatywne, złe samopoczucie, depresja, niepokoje, nieuzasadnione lęki,
  • zaburzanie rytmu miesiączkowania, intensyfikacja syndromu napięcia przedmiesiączkowego, cięższe i trudniejsze miesiączki, krwawienia pomiędzy miesiączkowaniem,
  • zmniejszanie części mózgu oraz jego postarzania, nieodwracalne zmiany w mózgu,
  • wzmożone napięcie w gruczołach sutkowych (ang. breast tenderness),
  • nudności, wymioty,
  • kamienie, kamienie we krwi,
  • rak piersi, rak szyjki macicy, rak wątroby,
  • toksyczne interakcje z innymi lekami (w tym antydepresantami),
  • podwyższone ciśnienie, nadciśnienie,
  • problemy z krążeniem, choroby krążenia,
  • atak i zawał serca,
  • udar mózgu,
  • zapalenie żył, bóle nóg, opuchlizna, stany zapalne,
  • podwyższony poziom cholesterolu[1].

 

Ryzyko powikłań związanych z pigułką z wiekiem, zwłaszcza po 35. roku życia, rośnie. Zwiększa się ono u kobiet palących papierosy, otyłych, z nadciśnieniem, podwyższonym cholesterolem lub chorych na cukrzycę. Jakkolwiek wiele z ww. problemów nie występuje często, to jednak może doprowadzić do śmierci. Dlatego tak niezbędne są dalsze badania na ten temat, a w Polsce również rzetelne informowanie kobiet decydujących się na stosowanie antykoncepcji hormonalnej o jej skutkach ubocznych.

[1] Naukowe opracowanie o objawach ubocznych i przeciwwskazaniach do stosowania doustnych środków antykoncepcyjnych można przeczytać np. w podręczniku medycznym: The Merck Manual (Podręcznik diagnostyki i terapii), drugie wydanie polskie 2001, s. 2354-2357: „Objawy uboczne i przeciwwskazania stosowania doustnych środków antykoncepcyjnych”.